BydgoszczPoznańSzczecinTurnieje

Przekroczone założenia – mamy podium!

MAU Biali oraz MAU Czarni gotowi do walki.

Emocje po Młodzieżowych Halowych Mistrzostwach Polski 2019 będą nam jeszcze długo towarzyszyć – i nie ma się czemu dziwić! Obydwie drużyny pokazały zadziorny pazur stawiając czoła wszystkim przeciwnikom. Poniżej postaramy się oddać co się działo na parkiecie i trybunach podczas meczów i między nimi.

 

Ale zacznijmy od początku.

Na początku było…. zawirowanie z systemem seedingowym skutkujące tym, że mocniejsza drużyna została rozstawiona niżej, niż słabsza. Na szczęście juniorom (i ich trenerom, ekhm) wiele się wybacza i na dzień przed Mistrzostwami sprawa została poprawiona. Skutkowało to natomiast przyjęciu nazwy “Czarni” przez świeższą ekipę, wbrew początkowym założeniom. Mało znaczący fakt, jednak symboliczny (“Czarni” zostali tak nazwani po “Czarnej Kompanii”, czyli nowej seniorskiej drużynie w Poznaniu, która dwa tygodnie wcześniej wygrała III ligę i awansowała do II).

Jednak zarówno zawodnicy jak i trenerzy od początku byli skupieni na tym co najważniejsze – czyli na dysku. W drużynie Czarnych zadebiutowali Igor Czaplewski, Jakub Jakuś, Marek Rymkiewicz, Michał Zmyślony oraz Weronika Kawiorska. Znaczyło to, że mieliśmy 5 zawodników nieprzetestowanych jeszcze w ogniu walki i 5 z doświadczeniem min. 1 turnieju. Natomiast cała dziesiątka przyjechała po doświadczenie, a to czego trener im nie powiedział, to to, że po cichu liczył na chociaż jedną wygraną.

Pierwszy mecz, już o 8:30 to pojedynek z lokalną drużyną Flow Junior Blue, w którym gospodarze objęli dość szybko prowadzenie 4-2 i regularnie powiększali przewagę aż do 11-3, kiedy to MAU stwierdziło, że są już obudzeni i zaczęli zdobywać punkt za punkt aż do końcowego wyniku 15-8 dla Flow.

Również mecz przeciwko 71 Wratislavia – drugiej drużynie z Wrocławia – był dość jednostronny. 19-4 to było przewidywalne zwycięstwo wrocławian, natomiast niewiadomą dla obydwu trenerów było późniejsze spotkanie MAU Czarnych – z 72 Wratislavia – najmłodszej (stażem i wiekiem) drużynie na MHMP.

Ostatni mecz grupowy to pojedynek z Young Brave Beavers – pretendentami do pierwszego miejsca. Z naszej strony zabrakło ducha walki i można powiedzieć, że oddawaliśmy punkt za punktem bez większego zaangażowania w mecz. 21-2 pokazała tablica końcowa, czyli na półtorej minuty przed regulaminowym końcem meczu drużyna Bobrów osiągnęła maksymalną wartość punktową – 21 – tzw. hardcap. W tym samym czasie MAU Biali rozgrzewali się przed najważniejszym dla nich meczem, przez co uwaga trenerów też nie była w 100% skupiona na pojedynku “Czarnych”.

O godzinie 14:00 przeciwko ekipie Młodzieżowej Akademii Ultimate stanęli Kapelusznicy – Mad Hatters z Płocka. To również mocniejsza i bardziej zaawansowana drużyna, dlatego cieszył niezły dorobek punktowy Akademii – mecz skończył się wynikiem 16-8 dla Płocczan.

Natomiast o 16:00 rozpoczął się wspomniany mecz przeciwko najmłodszym (wiekiem i stażem) zawodnikom MHMP – 72 Wratislavia. Najmniejsi zawodnicy trenera Michała Dula mieli tylko 10 lat! Gratulujemy popularyzacji Ultimate wśród tak młodych adeptów – i namawiamy wszystkich, żeby brać z niego przykład!
Tym razem to Czarni narzucili tempo gry. Na każdy punkt wrocławian, Czarni zdobywali 4 swoje. Przy wyniku 8-3 natomiast odpalili wrotki i zdobyli 10 punktów pod rząd! Warto tutaj nadmienić głównego łapiącego Michała Zmyślonego, któremu głównie asystowali Karolina Senicka oraz Wojciech Michalak. Z końcową syreną tablica punktowa pokazywała wynik 19-6 dla MAU, jednak uśmiechy z obu stron były równie szerokie. 

 

Drużyna w szampańskich humorach, trener jeszcze z wąsem

Na drugą część artykułu zostawiłem natomiast losy Białych Rycerzy, czyli bardziej opierzonej części husarii. MAU Biali przyjechali poprawić piątą lokatę z ich debiutu – trawiastych Młodzieżowych Mistrzostw Polski (MMP). To czego nie wiedzieli, to to, że trener liczył, że wdrapią się na podium – choć nie przyznawał się do tego przed nikim.

W grupie MAU Białych czekał ich na start mecz z drugim faworytem Mistrzostw – Flow Junior White – i w ten mecz weszliśmy zupełnie nieprzygotowanie. Dość powiedzieć, że kiedy opadł kurz tablica pokazywała wynik 15-6 dla gospodarzy i właściwie nie ma czego wspominać.

Rozpiska oznaczała, że pozostałe dwa mecze trzeba wygrać, żeby w ogóle mieć szanse na miejsca 1-4. O ile drugi mecz – ze wspomnianym beniaminkiem 72 Wratislavia wygraliśmy spodziewaną sporą różnicą punktów (21-5), o tyle poziom Kapeluszników w tym sezonie był dla nas dużą niewiadomą.

Zegarki wybiły 13:00 i drużyny szybkim tempem zdobyły punkt po punkcie – po półtorej minuty było 1-1. Niestety siedem minut później to płocczanie prowadzili 4-2 i niezbędna była aktywna i szybka pomoc z linii. Zawodnicy Ultimate dobrze wiedzą, że umiejętność usłyszenia i zastosowania wskazówek z linii w trakcie punktu jest dosyć trudną umiejętnością. Natomiast tylko trenerzy wiedzą, jak trudne jest precyzyjne przekazywanie wskazówek strategicznych, jednocześnie przerywając szybkimi poleceniami taktycznymi pamiętając jednocześnie o przygotowaniu zmian na kolejną linię. Jestem dumny ze wszystkim zawodników MAU Białych, że szybko i płynnie reagowali na pomoc trenerską. Nie można też nie zaznaczyć, że Bartek Dworzecki wziął na siebie ciężar gry (dostał też zakaz zmian, dopóki nie będzie to absolutnie niezbędne) i potrafił doskonale wykorzystać mocne strony pozostałych zawodników. Stasiek Glinka wbiegał do zony na punkt, Ola Zalewska i Basia Musielak nie dawały przeciwniczkom nawet chwili odpoczynku, a Leo Sobiak i Kuba Chlewicki pomimo mniejszej ilości punktów i asyst byli niezastąpieni w środku pola. Rezultat? W połowie meczu wyrównaliśmy na 6-6 i chwilę później objęliśmy dwupunktowe – a po ostatniej syrenie mieliśmy aż 6 punktów więcej. 16-10

W półfinale trafiliśmy na Young Brave Beavers i cóż.. była ogromna wola walki, ale jednak widać było przewagę w doświadczeniu i umiejętnościach Bobrów. Przy 13-6 dla zawodników z Dopiewa pojawiły się pierwsze kontuzje i skurcze i postanowiliśmy po prostu dowieźć mecz do końca bez dalszego narażania sił i zdrowia. 20-7 dla Bobrów i zasłużone zwycięstwo.

Naszym najważniejszym meczem okazał się mecz o 3cie miejsce – przeciwko 71 Wratislavia. Przed meczem prowadziliśmy rozgrzewkę dwutorowo – zawodnicy rozgrzewali ciała, a trenerzy motywowali i uspokajali głowę. W końcu głowa musi chłodno analizować sytuację i podejmować dobre decyzje, a ciało musi dawać z siebie 100%. Przyświeca nam tu maksyma jednego z guru spirytualizmu – Anthony’ego de Mello i cytowana przez niego maksyma “Rzuć się w wir bitwy, ale serce Twoje niech tkwi wśród kwiecia lotosu u stóp Pana”.

I tym razem to my weszliśmy w ten mecz jak trzeba – 3-1, 5-2, a w połowie meczu już 10-5! Po kilku godzinach meczów Bartek Dworzecki miał już skalibrowane rzuty, a pozostała 9tka miała siły, żeby gubić obrońców. Nie było głównego punktującego! Aż 7 osób zdobyło 1, 2 lub maks. 3 punkty. Duma!
71 Wratislavii wyraźnie zaczynało brakować siły pod koniec, co pozwoliło nam jeszcze podkręcić śrubę i z wynikiem 16-8 zdobyć upragnione podium!

Już na podium ku naszemu (i Oli) zdziwieniu okazało się, że właśnie Ola Łyskanowska z MAU Biali zdobyła tytuł Najwartościowszej Zawodniczki Mistrzostw (WMVP). Mogę osobiście powiedzieć, że jest przykładem dla innych zarówno na, jak i poza boiskiem.

Miejsca III i VII ora tytuł WMVP. Do zdjęcia przyszła też Zuzia, która w przyszłości będzie najlepszą zawodniczką 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *